Dlaczego chcę saluki…?

Saluki kochamy za ich całokształt. Przez tysiąclecia nabyły i zachowały cechy tak dla nich charakterystyczne – to krnąbrne, inteligentne, ciekawskie, bardzo samodzielne i niezwykle szybkie psy… Spójrzmy na te salucze atrybuty jak na ich największe zalety, przeanalizujmy dlaczego działają na nas jak magnes!


 

Są piękne. Nie ukrywajmy, uroda saluki jest jedyna w swoim rodzaju i to na nią najpierw zwracamy uwagę. Ich naturalna elegancja, smukłość, eteryczność, pozorna delikatność, harmonijność budowy, w której wszystkie elementy wydają się idealne i na swoim miejscu… a całość okraszona długimi frędzlami na uszach, ogonie i łapach, które tak cudownie falują na wietrze. Saluki stanowią przepiękny obrazek. Nie są jednak posągiem – całe ich piękno ukazuje się dopiero w ruchu. Nie zawsze ten ruch jest w tą stronę w którą byśmy chcieli… Jednak nie da się oddzielić piękna saluki od saluki w ruchu. To pies wiatru i przestrzeni. Każdy z nas raczej doskonale pamięta moment, kiedy pierwszy raz zobaczył go galopującego…

***

Cechą wpisaną we wzorcu rasy jest różnorodność – zarówno wyglądu, jak i temperamentu. Psy te mogą mieć skrajnie różne charaktery, jedne są wesołkami, inne marudami, ale łączy je jedno – śmiało stwierdzić można, że to jedna z najinteligentniejszych ras na planecie. Jest to ich najpiękniejsza i najniebezpieczniejsza cecha zarazem. Rankingi na najmądrzejsze z ras zwykle wygrywają border collie i owczarki niemieckie, jednak są one konstruowane głównie na podstawie analizy tego, jak szybko psy przyswajają komendy i zaczynają je wykonywać na polecenie właściciela. Nic więc dziwnego, że saluki nigdy na szczycie takiej listy nie ląduje… ba, utarło się wręcz, że charty są głupie, bo się nie słuchają. Jest tu pewien haczyk – saluki tak naprawdę łapią wszystko w mig… dokładnie rozumieją, co dana komenda znaczy, czego właściciel wymaga… jednak zastanawiają się, czy jej wykonanie się opłaca 🙂 i zawsze próbują znaleźć jakiś kompromis – żeby coś zrobić, ale po swojemu.

***

To pies-partner. Priorytetem dla niego nie jest PRACA DLA człowieka, a raczej WSPÓŁPRACA Z człowiekiem. Krótko mówiąc, saluki się nie włada, z saluki się współistnieje. Kompromisy w naszych relacjach muszą być obustronne. Z każdym psem przy jego szkoleniu i w codziennym życiu współpraca i wzajemne zrozumienie są kluczowe – jednak charty perskie przenoszą to na całkiem inny poziom. Saluki nie będzie czekał z utęsknieniem na moment, w którym właściciel da mu do wykonania zadanie. Nie mając ku temu chęci raczej ostentacyjnie da do zrozumienia, że na przykład w danym momencie woli uciąć sobie drzemkę albo powąchać kępkę trawy. Kiedyś pisało się o chartach, że są to psy, które nie poddają się tresurze – i zauważamy w tym stwierdzeniu ziarnko prawdy, lecz absolutnie nie powinno się twierdzić, że szkolenie nie da w ich przypadku rezultatu i że lepiej zostawić je same sobie. Ślepe wykonywanie i powtarzanie komend je nudzi, lecz chętnie dla nas coś zrobią, gdy będzie to dla nich wystarczająco ciekawe i opłacalne. Oraz gdy uznają, że robią coś z własnej woli, a nie na komendę – zwykle dają sobie czas, jakby na przemyślenie za i przeciw tego, o co się je prosi. Dlatego trafne jest porównanie ich do kotów. Nikt nie zarzuci kotom braku inteligencji, a świadomość i akceptacja ich niezależności przychodzi ludziom łatwiej. Psom stawiamy w życiu zwykle więcej granic. Wymaganie posłuszeństwa od kota – takiego kota zaklętego w ciele psa – to nie lada wyzwanie. One myślą, a przez to i nas do myślenia zmuszają. Gdy znajdziemy wspólny język, odgadniemy, co naszych pupili najlepiej motywuje, obdarzymy się wzajemnie zaufaniem, a do tego jeszcze sami uzbroimy się w stalowe nerwy i anielską cierpliwość, jest duża szansa na świetną współpracę i, ku zdziwieniu prowadzących, zdanie egzaminów PT z wyróżnieniem! Przy takich relacjach będziemy dla psa tej rasy całym jego światem i będzie to doświadczenie niezwykłe. Niemniej życie z saluki nauczy nas jeszcze, by nie wierzyć ślepo w wiszący na ścianie dyplom…

***

Lubią przestrzeń i dają przestrzeń. Szanują swojego opiekuna, gdy same czują, że też obdarzone są przez niego szacunkiem. Ważne jest dla nich posiadanie własnego miejsca – swojego kącika, legowiska, miejsca na kanapie czy kryjówki, która będzie ICH. Ich przestrzenią jest też czas, który mają dla siebie. Azyl, w którym nikt nie będzie im przeszkadzał, gdzie mogą spokojnie odpocząć i beztrosko spać z łapami wyciągniętymi ku górze. W zamian saluki obdarza swojego człowieka miłością. Podąża za nim, lubi jego towarzystwo. Jednocześnie nie będzie siedzieć mu na głowie, nie będzie psem nachalnym ani przesadnie wylewnym, nie będzie bez ustanku przynosić zabawki, byle tylko zwrócić na siebie uwagę.

***

Saluki pokaże nam, że mamy w sobie cechy, o jakie sami byśmy siebie nie podejrzewali. Nauczymy się cierpliwości – tak by powitać psa należną mu pochwałą, gdy grzecznie do nas przyjdzie i da się złapać na smycz (nawet wtedy gdy przywołujemy go już od dwudziestu minut, on przecież ma tyle do opowiedzenia z tej wyprawy po szczęście!….). Nauczymy się spokoju – tak by nie dostać zawału serca, utrzymać swoje zen nawet wtedy, gdy nasz saluki nagle zaczyna gonić, a my musimy w trybie ekspresowym przeanalizować gdzie i za czym. Nauczymy się zaufania

Bywają chwile, gdy saluki się zatrzymuje, staje z głową lekko uniesioną do góry i chwyta wiatr jak koń arabski w nozdrza, wołamy go, bo wiemy, że zaraz może pognać w siną dal, a on nadal tak sobie stoi… wołamy znowu i myślimy sobie – kusi go ta przestrzeń, przyjdzie? A może nie przyjdzie? Ruszył… Niespiesznie… W naszym kierunku… Tym razem się udało” – tak obrazowo opisała to zaufanie na grupie Agnieszka; bierzemy wtedy głęboki wdech, chwalimy psa i idziemy dalej razem.

Nauczymy się też godnej charta spostrzegawczości, nauczymy się być o krok przed bystrym saluki – podczas spacerów „psiarze” zwykle cieszą się samym spacerem, a „charciarze” ciągle rozglądają dookoła. W pewnym momencie równie szybko jak one zaczynamy dostrzegać siedzące na drzewach wiewiórki. Nauczymy się również odkładać ważne rzeczy na miejsce i nie zostawiać ich na widoku, szczególnie jedzenia… odwrócimy się na moment, pójdziemy dorobić drugi kubek herbaty… nasz kotlet wtedy zniknie z talerza, a saluki zdąży wrócić na legowisko i udawać, że przecież smacznie śpi, a kotleta porwali kosmici.

***

Obcując z nimi, poznajemy charakter dzikiej natury. Mamy szersze wyobrażenie po co pierwotnemu człowiekowi był potrzebny pies. I nie chodzi wyłącznie o polowanie, współcześnie całkowicie nieuzasadnione. Instynkty saluki pozostały równie silne, co tysiące lat temu.

Nocowałam z moimi psami w górach, w dziczy, pod namiotem i pod gołym niebem. Żaden człowiek nie dał by mi chyba takiego poczucia bezpieczeństwa. Ich wyostrzone zmysły wyczuwały każdego intruza, czytając ich reakcję wiedziałam, co się dzieje wokół. Ostrzegały mnie przed każdym potencjalnym zagrożeniem.W czasie burzy przytulały się do mnie, dawałyśmy sobie nawzajem ciepło. Niesamowite było dla mnie to przeżycie…” – pisze Ola.

***

Kolejnym atrybutem saluki jest ich pamięć geograficzna. Przemierzając na spacerach okolice zamieszkania zapamiętują ten teren bardzo dokładnie. Wszelkie ich eskapady, gdy ignorują nasze wołanie i lecą sprawdzić, co jest za górką albo znikają w zaroślach to jest ich wrodzona ciekawość, która pozwala im poszerzać mapę zakodowaną w głowie. Wiedzą, w którym miejscu płynie rzeczka i można się napić lub pójść ochłodzić, pamiętają, w których krzakach dwa tygodnie temu siedział zając – potrafią odłączyć się od stada, by sprintem w te miejsca dobiec, zrobić swoje i bez problemu wrócić. Pomagało im to przy polowaniu, gdy po pościgu musiały samodzielnie odnaleźć drogę do osady i własnego namiotu, potrafiły też przyprowadzić beduinom zagubionego wielbłąda. Obecnie znajomość terenu pozwala im wrócić do miejsca, z którego wystartowały do gonitwy lub nawet bezpośrednio do domu. Pamiętajmy, że saluki bardzo kocha swojego pana i zwykle od niego wcale nie ucieka – on goni wiatr i zapomina się w tym, tracąc przewodnika z oczu. Gdy dzieje się tak na nieznanym saluki terenie, panikują i zaczynają biec przed siebie rozpaczliwie poszukując drogi powrotnej do swojego człowieka. To najniebezpieczniejsza sytuacja, bo charty przemieszczają się wtedy niezwykle szybko i wytropienie ich jest szalenie trudne.

***

Ten sam saluki, który na dworze nie przepuści żadnej okazji do pogoni za zwierzyną, domowe stado, z którym się wychował będzie kochał i szanował. Jeśli szczeniaczek trafi do domu, w którym już są koty, konie czy inne zwierzęta, to najpewniej świetnie się z naszą pomocą dogadają. Dobrym przykładem są tutaj koty, które oprócz psów najczęściej są domowymi pupilami. Niejeden chart perski żyje w jednym mieszkaniu z kotami i śpi z nimi w jednym legowisku… Warunkiem jest jednak by to kot był w domu pierwszy, by był tym starszym, który pokaże szczeniaczkowi jakie są zasady (w odwrotnej kolejności będzie raczej ciężko i mocno ryzykownie – „pan domu” chart różnie może potraktować nowego przybysza w postaci małego zwierzątka). Saluki zacznie odróżniać koty „swoje”, które ma w domu i są częścią stada od tych „obcych”… które ciągle pozostaną dla niego potencjalną ofiarą.

***

Dobry saluki to zmęczony saluki! To nie terier, który potrafi być aktywny cały dzień. Jeśli zapewnimy naszemu pupilowi odpowiedni dla jego wieku, pełen wrażeń i aktywności fizycznej oraz psychicznej spacer, po powrocie do domu doceni on zalety kanapy i legowiska. Okaże się, że te psy, tak samo jak biegać, kochają spać. Na spacerach będą istnymi torpedami, a przy rozładowaniu nagromadzonej w nich energii, w domu będą mistrzami w lenistwie.

***

Odpowiednia aktywność i możliwość swobodnego wybiegania się w czasie spacerów sprawi, że saluki prześpią większość dnia – dzięki temu sprawdzą się nie tylko jako członek rodziny mieszkającej w domu jednorodzinnym z własnym ogródkiem. Przy zapewnieniu im porządnej dawki ruchu z powodzeniem mieszkać mogą w mieszkaniach. Spełniony chart traktuje miejsce zamieszkania jako wielką budę, w której głównie je i odpoczywa.

***

Ich mimika i mowa ciała są niepowtarzalne. Mają chyba z tysiąc różnych min i spojrzeń. Od tych, gdy ma coś zrobić – „pańcia, ale ty chyba żartujesz„. Po „błagam, błagam, błagam, daj mi tego kęseczka, jednego, jedyniusieńkiego!„. A jak im się da i kłapną już paszczą, to jest od razu spojrzenie pt. „mało tego było„. Albo gdy przywoływane staną zadem do nas, odwrócą głowę z miną „ale ty chyba nie myślisz, że ja teraz przyjdę? Poczekaj, pójdę coś sprawdzić i wrócę„. Widać po nich gdy są złe, smutne lub obrażone. A ulubionym komunikatem saluki pozostaje łapa z tymi długimi pazurami, które dobitnie dadzą znać, że już na coś pora, a my niewdzięczni przegapiliśmy…

***

Mimo długich włosów rosnących najczęściej bujnie na uszach, ogonie i łapach, są to psy łatwe w pielęgnacji. Nie wymagają skomplikowanego profesjonalnego groomingu – przy prawidłowym rodzaju i odpowiedniej strukturze okrywy włosowej nie czeka nas żadne golenie, strzyżenie ani trymowanie. Wygląd tej rasy powinien być pozostawiony w swej naturalnej formie, również na wystawach psów! Nie wymagają cotygodniowych kąpieli, by utrzymać ich sierść w dobrej kondycji. Kąpiemy psa, gdy zachodzi taka potrzeba. To, jak długie i jaką objętość mają frędzle naszego saluki jest uwarunkowane genetycznie. Jeśli chcemy zabłysnąć na wystawowych ringach i staramy się, aby owłosienie było jak najbujniejsze, wystarczy przy kąpielach używać dobrej jakości szamponu oraz nakładać dodatkowo odżywkę. Warto zaopatrzyć się w szczotkę nie wyrywającą włosów oraz snood tj. czapkę-komin, chroniącą uszy przed wpadaniem do miski i pyska, dzięki temu nasz pies sam zębami nie zafunduje sobie nowej fryzury, podcinając końcówki.


 

To pies dla Ciebie jeśli kochasz i jesteś w stanie uszanować dzikość natury psów tej rasy. Jeśli nie masz maniakalnego podejścia do bezwzględnego, ślepego posłuszeństwa swojego psa. Jeśli będziesz w stanie wypracować kompromisy i wzajemne zaufanie. Jeśli kochasz aktywność poza domem i nie straszne ci długie spacery, często w odległe miejsca, byle tylko było dla psa wystarczająco bezpiecznie. Jeśli masz miejsce na legowisko, kanapę i łóżko na tyle duże, by się na nich z saluki razem pomieścić. Jeśli jesteś gotowy na to, że już nic nie umknie niezauważone – ani żadne dzikie zwierzę w terenie, ani obiad na stole!

 

 


Artykuł ten jest pracą zbiorową.
To kompilacja cytatów i pomysłów z wypowiedzi użytkowników grupy facebookowej Saluki w Polsce – grupa dyskusyjna.

[ ENGLISH VERSION ]

0

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *